Pod koniec lipca przy okazji mojego wyjazdu do Słubic postanowiłem zatrzymać się na chwilę w Łąkominie, gdzie w w tamtejszym pałacyku myśliwskim działa Browar Łąkomin. Zaopatrzyłem się w coś koło 10 piw, których jeszcze nie piłem – wśród nich znalazły się dwie pozycje przygotowane specjalnie na rynek gorzowski. Mowa tu oczywiście o serii Landsberger Kraft. Wcześniej recenzowałem German Ale’a, dziś z kolei zajmę się piwem Landsberger Kraft (Dry Stout).
Dry stout to jeden z tych stylów piwa, które na polskim rynku padły ofiarą braku popularności. Mógłbym je postawić na tej samej „półce”, co black IPA, grodziskie, czy saison. Niestety, pomimo że wiele browarów utrzymuje, że warzy to, co lubi. Niemniej „byznes yz byznes” – jak mawiają niektórzy. To, co się nie sprzedaje, po prostu nie pojawia się w sklepach. Trochę szkoda, bo takich lekkich, wytrawnych stoutów z małą zawartością alkoholu bardzo mi brakuje. Mam wrażenie, że zostały one wyparte przez milk stouty, których jest wręcz zatrzęsienie. Z drugiej strony – dobrze, że Guinness Draught jest dość powszechnie dostępne i to w cenie niedostępnej dla małych browarów.
Nazwa Landsberger Kraft nawiązuje do niemieckiej nazwy dzisiejszego Gorzowa Wielkopolskiego, który – tu zaskoczenie – w Wielkopolsce nie leży ;). Leży za to w krainie zwanej Ziemią Lubuską – jej nazwa wzięła się od niewielkiej, leżącej dziś po stronie niemieckiej miejscowości Lebus, czyli Lubusz. Piwa spod tej marki z założenia mają być dostępne „wokół komina”, czyli w Gorzowie i okolicach.
Landsberger Kraft (Dry Stout) to typu przedstawiciel tego stylu. Ma 12° Plato ekstraktu, z czego uzyskano 5,4% alkoholu – dość sporo. Zapowiada się więc naprawdę wytrawnie. W składzie oprócz słodów i typowego dla stoutów palonego jęczmienia pojawiły się również płatki jęczmienne, które pewnie mają podnieść pełnię. Piwo zostało nachmieloną jedną polską odmianą chmielu – Marynką.
Piwo niefiltrowane i niepasteryzowane
Kolor: Czarne, pod światło rubinowe. Wydaje się klarowne.
Piana: Obfita, drobna. Beżowa. Wyraźnie syczy i szybko opada. Zwiastuje zbyt dużą – jak na dry stout – ilość gazu.
Zapach: Palony, kawowy, gorzka czekolada – przyjemny. Typowo stoutowy.
Smak: Dobry stout, choć jak dla mnie nadmiernie wysycony. Jest sporo przyjemnej, ciemno palonej kawy, która jest uzupełniona pokaźną dawką gorzkiej czekolady. Piwo jest wytrawne, ale nie mam wrażenia pustki, wodnistości. Goryczka dość niska, głównie palona.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.
Dobry stoucik – szkoda, że delikatnie przesycony dwutlenkiem węgla. Nie można powiedzieć, że piwo jest przegazowane – nie wylatało, nie było fontanny. No, ale stouty powinny być nisko wysycone, dzięki czemu można ich wypić naprawdę sporo. Oba piwa spod marki Landsberger Kraft są w porządku – wszak nie można w tych stylach oczekiwać żadnych fajerwerków. Na pewno są sesyjne i można ich wypić w ilości sztuk kilka ;).
Cena: (chyba) 10 zł za 0,5 litra w przybrowarnianym sklepiku w Pałacyku Łąkomin